czwartek, 21 maja 2015

O przywołaniu i motywacji

Przywołanie to często główny problem właścicieli czworonogów, bo w końcu co dadzą dziesiątki sztuczek, kiedy pies nie będzie potrafił reagować na swoje imię i przybiec do swojego człowieka? Sztuczki fajne są, ale uważam, że bez podstaw ani rusz! Dziś nie będę pisać o nauce, a o tym, jak to się stało, że rudy piesek zaczął wyprowadzać na spacer mnie, a nie ja jego.




Nasze problemy na spacerach:
-pies znajduje jedzenie w krzakach
-pies podbiega do ludzi i próbuje zabrać im jedzenie
-pies zabiera innym psom jedzenie
-pies nie chce brać jedzenia ode mnie.

Po prostu nie byłam dla psa "atrakcyjna", po co ma przychodzić do mnie, skoro jedzenie można zdobyć w prostszy sposób?
Pamiętam, jak kiedyś w lesie Tof odbiegł. Po chwili znalazłam go na "uczcie", pewien starszy pan bez chwili zastanowienia zaczął karmić mojego psa resztkami z kurczaka... Odwołanie? Na zwyczajny smakołyk? Phi.
Druga sytuacja: na grupowym spacerze, kiedy Toffi poczuł kiełbasę z grilla...
Wiadomo, co było potem. ;) Jednak najczęstszym kłopotem są zielonkawe kawałki chleba wyrzucane przez Panią Niemamkoszanaśmieci (albo chce dokarmiać ptaki, jak widać bez skutku). Cały czas opanowujemy "TOFFI, PUŚĆ TO!"
W domu działa. :P
W domu wszystko "działa". Przywołanie, motywacja, we własnych czterech ścianach chyba każdy pies jest mistrzem!

Największa motywacja to:
-stare skarpetki
-
-
 Tak. To chyba tyle :D No i jeszcze standardowo jedzenie, ale tylko w domu.
Nie wiem jak Wy, ale ze starą skarpetą nie zamierzam biegać po parku i wołać psa.
Z pomocą przychodzi kliker! Na początku klikałam na wszystko: wzrok zwrócony na mnie, krótkie skupienie, itp. Potem za to, że przyszedł, oderwał się od niezwykle pachnącej kępki trawy. Teraz też chodzę na spacery z klikerem, wiadomo, nie na wszystkie, ale nam to pomogło. :)
Następne zadanie do wykonania: nakręcić psa na zabawki! Eh, niesamowicie zazdroszczę właścicielom, których czworonogi pracują tak pięknie za piłeczkę.. Będziemy próbować :D


A Wy, mieliście kiedyś podobne problemy?

7 komentarzy:

  1. Mam identyczne problemy na spacerze z Molly...A te pierwsze to po prostu jest takie wkurzające, jak pies zjada jakąś starą kość czy coś. A i jeszcze naszym problemem jest to, że Mollka często się w czymś tarza...
    Ja dość długo z Molly z tym pracuje, ale beagla chyba tego nie oduczysz.. ;)
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. hah, ja na szczęście nie mam problemu z jedzeniem. Fuga jakoś tak intuicyjnie nie bierze żadnego jedzenia, nie lata za żadnymi kośćmi czy kanapkami od ludzi.
    Mam z nią natomiast problem jeden...
    Reaguje na psy. I najgorsze jest to, że nie na każdego psa zwraca uwagę. Zależy, jaki ma humor.
    Jednego dnia razem z koleżanką spacerujemy i nic się nie dzieje, drugiego dnia Fuga rzuca się na sznaucerkę. To jest straszne! Nie mogę nad nią zapanować. :(

    http://psiowaty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Tytus jako chat ma swoje humorki i na spacerze czasem poleci gdzies do lasu, dzieki Bogu to maminsynek i zaraz przybiega :D trzymam kciuki za wasze sukcesiki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia w dalszej nauce. ;) My do teraz zmagamy się z tym problemem, no ale robimy malutkie postępy. ;)
    Pozdrawiamy! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. My mamy takie problemy: żarcie jakiś rzeczy z ziemi, nie koncentracja na spacerach (no i szybkie znudzenie), szczekanie na rowerzystów i niektórych ludzi.... Życzymy powodzenia w nakręcaniu na zabawki! Nela też za bardzo na to nie leci - no chyba, że na piszczące! :D


    cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bibi raczej z tym nie ma problemy, często ćwiczyłyśmy przywoływanie, a moja mama od małego ją uczyła że to pan wyprowadza psa a pies ma pilnować pana gdy się go spuszcza :)
    Zapraszam:
    https://bibiblogdog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Mieliśmy, mamy i będziemy mieć ( prawdopodobnie), czasem zdaje mi się że mój pies wie że go wołam ale myśli sobie podczas złapania tropu ,,mam go mam go, szybko szybciej, szybciej bo mi ucieknie (Do mnie!) szybciej, szybciej, zaraz znajdę, jeszcze szybciej zaraz będzie mój'' potem 3 kilometry ode mnie ,, co ktoś mnie wołał''. Czasem tracę już nadzieję ale są przełomy, czasem zdarzy się, że odwoła się od psa lub człowieka z jedzeniem, ale od tropu jeszcze nam się nie zdarzyło.

    Pozdrawiam serdecznie i dołączam do obserwatorów, świetny blog !
    beagle-pikus.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń