piątek, 14 sierpnia 2015

41/62 - wodowanie, postępy, nadrabiamy zaległości


Mamy połowę sierpnia, a to dopiero drugi post z serii projektu 62. Miało być co 15 dni, wyszło jak wyszło, ale ostatnią część wakacji wynagrodzę wieloma postami. Mam nadzieję, że nie będziecie mieli dość. Opiszę też wszystko z lekkim opóźnieniem, bo mamy za sobą 45 dni, ale to co działo się we wtorek i środę i czwartek zasługuje na oddzielną notkę.

Przez ostatnie 30 dni ostro wzięliśmy się do roboty i powiem szczerze- to naprawdę działa! Widać poprawę :) Było dużo wody, pływania, spacerów, socjalu, sztuczek, psów, ćwiczeń, ogólnie dużo  wszystkiego.



Co odwiedziliśmy i jak było? 

  • Psi Park na Wilanowie - Byliśmy już tam wiele razy, niestety ostatnie dwa razy nie były przyjemne; agresja do innych psów w tym miejscu wzrasta... Toffi nie przepada za psami nachalnymi, które skaczą na niego, podgryzają i zaczepiają, reaguje na nie agresywnie. W tym miejscu zaczyna też pilnować swoich rzeczy. Cały czas była na smyczy, potem poszliśmy na wybieg dla mniejszych psów, tam go spuściłam i udało nam się kilka razy przebiec tor, za odpowiednią nagrodą. :P Wchodziłam z Toffim do tunelu i w końcu pokonał swój strach przed tą przeszkodą. W obie strony jechaliśmy autobusem, pies już idealnie zachowuje się we wszystkich środkach komunikacji miejskiej, potrafi się rozluźnić podczas jazdy, bez problemu siedzi w kagańcu. 

  • Spacer nad Wisłą, dosłownie nad - bo spacerowaliśmy po moście. :) Pomyślałam, że takie miejsce z jeżdżącymi obok samochodami, ludźmi na rowerach, biegających będzie ciekawym miejscem na socjal. Toffi był zrelaksowany, nie reagował na samochody i rowerzystów, co innego z biegaczami, których chciał gonić....

     
  • Jeziorka - Daleko nie poszliśmy, bo tytułowe jeziorka znajdują się prawie przy moim domu, jednak był to jeden z lepszych spacerów na jakich byłam do tej pory z Toffim! Cały bez smyczy, odwołanie 100%, ciągle chciał coś robić; sztuczki, przynieść patyczka, piłkę, tylko czekał na jakieś zadanie. No i minęliśmy spokojnie drugiego psa. Toffi pływał jak szalony, dzielnie przychodził na zawołanie i był zmotywowany do robienia czegokolwiek. A propos motywacji znalazłam świetny kurs "sztuczki i motywacja" Po prostu jakby stworzony dla nas! Muszę tylko wybrać, czy zapisujemy się na to, czy na rally-o...


  •  W samym centrum z Oliwią i Lakim - Oliwia niedługo się przeprowadza, więc szuka w swojej okolicy miejsc spacerowych. Pomyślałam sobie, że to świetna okazja, żeby zabrać ze sobą spaniela i pokazać mu "wielkie miasto". Na początku spacerowaliśmy na Polach Mokotowskich, później wsiedliśmy do metra. Przed założeniem kagańca Toffi obdarował mnie miną "jak możesz?", do metra oczywiście wskoczył pierwszy i położył się wygodnie pod siedzeniem. Na początku spacerowaliśmy po parku, a raczej skwerze, psy oswoiły się z sytuacją a my zrobiłyśmy kilka fotek. Kiedy już przeszliśmy w miejsce, gdzie jest duzo więcej ludzi, spacerujących psów i jeżdżących samochodów wyciągnęłam smakołyki, a Toffi od razu oznajmił swoją gotowość do wykonywania sztuczek robiąc siadleżećturlajsię. Poćwiczyliśmy, było świetnie! 


 Korzystając z dobrych psio-ludzkich humorów wybraliśmy się do większego parku- Saskiego. Toffi udawał największą wiewiórkę świata eksplorując pień drzewa, Laki w tym czasie skakał po kamieniach, a my miałyśmy z Oliwią czas na rozmawianie. :P Chciałam poćwiczyć z Toffim obieganie, ale był tak zmęczony, że postanowiłam dać mu spokój, nie chciał już nic robić. Przez chwilę w cieniu przypomnieliśmy sobie stare sztuczki i komendy i tak zleciało kilka godzin... Wróciliśmy do domu mega padnięci, ale było warto! :D
Niżej- przybij piątkę, slalom, turlaj się :P




  • W samochodzie Toffi jak zwykle zachowywał się bez zarzutów, prawie całe 6h jazdy w góry przespał, z dwoma przerwami na siusiu :P Jak bardzo mam szczęście, że mam psa który nie piszczy, nie choruje w samochodzie.
    możemy już jechać? 

  • Na działce - nasza działka jest nieogrodzona, dlatego też Toffi musiał być na smyczy (niestety niektórzy nie pilnują swoich psów, które mogą wejść na nasz teren wkurzając do granic możliwości Toffiego). Miałam w planach rozłożyć tor i ćwiczyć, ale upał był niemiłosierny, więc spędziliśmy czas na leżeniu i zdjęciach. ;)      











Dużo robiliśmy też sztuczek, dwie pierwsze możecie zobaczyć w TYM poście, reszta niech na razie zostanie tajemnicą, ale z pewnością zobaczycie je w filmiku :) Podsumowując naszą pracę przez ostatnie dni śmiało stwierdzam, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Przywołanie tak naprawdę możemy odhaczyć z listy, udało się, Toffi nie jest już psem do którego trzeba tysiąc razy wołać Tooofitofitooofi, pewnie, zdarza się, że "zawącha" się w trawie i wtedy trzeba powtórzyć, ale generalnie z biegu potrafi się zawrócić i zameldować przy mojej nodze ;) Na razie boję się schować smakołyki i przestać nagradzać psa za przyjście, mimo że jest dobrze to cały czas w mojej głowie pojawia się wizja psa który ma mnie głęboko gdzieś. :P I nie piszę tego po jednym spacerze- trzymamy tak od dłuższego czasu. Toffisiowe motywowanie się do pracy też zmierza w dobrej drodze. Nie pozostanę przy kilku sukcesach, jeszcze dużo pracy przed nami, ale małe postępy widać. A dla mnie to naprawdę dużo! Nigdy nie wyznaczałam sobie celów, tego co chcę osiągnąć z moim psem, miał być po prostu do kochania, do spacerów, dla dotrzymania towarzystwa. Kiedy "kłopoty wychowawcze" nie piętrzą się jak góra lodowa a ja mogę wyjść na spacer bez martwienia się o to, że kogoś pogryzie dla mnie to jest już dobrze :P A kiedy mogę robić z psem coś więcej to już w ogóle ;)


Jak już jesteśmy w temacie spacerów warto napisać jak to było z naszą aktywnością. O upałach już wspominałam, z resztą wystarczy wyjrzeć za okno, trochę nam przeszkadzały, no ale czas od 6 rano do 10 i od 18 do 21 był nasz. Kilka razy byliśmy na rowerowej przejażdżce, bieganiu no i wodowanie! Nawet nie liczyłam ile razy. Bo codziennie była woda. Toffi jest zwierzątkiem stworzonym do pływania, jak wchodzi do wody to aż miło się patrzy na to szczęście na pysku :) Wiecie co okazało się największym wyzwaniem? Wiewiór!  Tof po prostu nie jest w stanie utrzymać się w takiej pozycji i chwieje się na wszystkie strony. Planuję zakup dysku sensomotorycznego, żeby wypracować jakieś mięśnie, których brak jest powodem takiej niestabilności u spanieluszka. Aport aktualnie pozostawia wiele do życzenia, chociaż jest odrobinę lepiej niż było. Jeszcze pół roku temu dzięki "mądrym" radom z książek nigdy nie pozwalałam psu wygrać podczas np. przeciągania, przez co wypracował sobie myśl, że kiedy przyjdzie do mnie z zabawką to nigdy jej już nie dostanie z powrotem. Myślę, że stąd to powolne, niechętne przychodzenie z zabawką. Kilka miesięcy temu zmieniłam nastawienie, a miesiąc temu zaczęłam plan wdrażać w życie, nagradzam Toffiego za przyjście z aportem, oddaję mu go, żeby mógł się nim pobawić, dzięki czemu zaczyna rozumieć, że przyniesienie zabawki oznacza dalszą świetną zabawę, nie jej koniec. Pozostaje ćwiczyć i ćwiczyć! Nie poddajemy się :)


A tutaj byłam jak mnie nie było na blogu :P Słońce, góry, konie, krowy, woda i wieś :D


 I psy! Szarik, Tobi, Peggy :)





   P.S Toffi ma swojego nowego, własnego fanpejdża! :D KLIIIK!

9 komentarzy:

  1. Widać, że sporo się u Was działo. Bardzo ciekawy post, gratuluję postępów! Bardzo podobają mi się zdjęcia :)
    Będę zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo robiliście przez ten czas. :) Chyba muszę się gdzieś z moim Reksem wybrać do miasta, ale szkoda, że nigdzie w pobliżu nie ma psiego parku. :P
    Super, że macie nowego fanpejdża. Reksio też ma, ale nie wiem czy z niego nie zrezygnuję. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, to zapraszam Was do nas, do Warszawy :D

      Usuń
    2. Może za rok będę, ale zapewne bez Reksa. :D

      Usuń
  3. Jeju! Jakie śliczne te twoje zdjęcia! <3 Czym robisz?
    Co do postu, to na prawdę dajecie z siebie wszystko, zazdroszczę wypadu na jeziorka, u nas żadnego nie ma ;-;

    Pozdrawiamy
    Laura&Shira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Zdjęcia robię sony a58+helios 44m4 ;)

      Usuń
  4. Pięknie spędzacie wakacje oraz jestem pod wrażeniem twoich zdjęć - zdumiewające! Obserwujemy i będziemy wpadać częściej! :)
    http://pani-nataszowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać, że się nie nudziliście! :) Zdjęcia są fascynujące! No i gratulacje postępów!

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam ten widok spaniela, który patrzy co szczebelek z mostu w kierunku wody ;)

    OdpowiedzUsuń