poniedziałek, 31 sierpnia 2015

62/62 koniec...a może dopiero początek?

Kiedy minęło 62 dni? Próbuję sobie odpowiedzieć na to pytanie, czuję jakby dopiero teraz lato miało się zacząć. Niestety już za nami jedne z lepszych wakacji w moim życiu! Na początku lipca pisałam, że chciałabym żebym we wrześniu była zadowolona z tego co udało nam się osiągnąć i żeby było co wspominać w szare, pochmurne zimowe dni. No więc nadszedł czas na wspominanie...


Lipiec minął pod znakiem podróży komunikacją miejską, serio! Jeździliśmy gdzieś prawie codziennie, odwiedzaliśmy znajomych, na spacery za miasto. Pod koniec lipca kiedy upały nie pozwalały na takie przejażdżki zaczęliśmy robić sztuczki i ćwiczyliśmy aport. Pierwszy raz od długiego czasu zaliczyliśmy spacer bez smyczy! Potem było tylko lepiej, kliker, smakołyki duużo ćwiczeń, motywacji i w połowie sierpnia mogłam z czystym sumieniem napisać, że mój pies nie ma mnie gdzieś, tylko naprawdę przychodzi na zawołanie. :D Byliśmy wtedy w górach, w odwiedzinach u rodziny, więc ten czas wykorzystaliśmy na socjalizację. I te wieczorne spacery! Zachodzące słońce, ciepło, czas tylko dla mnie i psa, kiedy możemy tak po prostu usiąść na trawie i porozmyślać, Toffi leżący obok i ja, która pragnie żeby ten czas się nigdy nie skończył. ;) Koniec sierpnia to mniej pracy, więcej odpoczynku. Spotkania, wyprawy nad rzekę i jezioro.
fot. Natalia Wajszczak
1. Motywacja
Wyznaczając sobie cele na wakacje napisałam, ze jest to najważniejszy punkt z całej listy. Czy udało mi się znaleźć motywację w moim psie? Może za bardzo się starałam.. Po całych dwumiesięcznych ćwiczeniach jestem w stanie stwierdzić, ze nie osiągnęłam tego co chciałam. Jest lepiej, oczywiście, np. Toffi zaczął pracować na zabawki. Na szczęście zakończenie projektu 62 nie oznacza końca pracy z psem. Będziemy mieć co robić!

2. Wiewiór
Jednym słowem: porażka. Z planów kupienia poduszki do ćwiczeń wyszły nici, mięśnie grzbietu... no po prostu są bardzo kiepskie, także nie udało mi się nauczyć Toffiego tej sztuczki. "Przecież to jest takie proste! Najłatwiejsza sztuczka mojego psa!!" Już nieraz słyszałam to denerwujące zdanie (psy są różne, mają różne charaktery, predyspozycje, dlaczego więc jakaś sztuczkę określa się łatwą?). Nie przestaję polować na dyski w sklepach (co jakiś czas robią akcje z poduszkami np. w lidlu) tak więc jakby ktoś coś słyszał lub widział będę wdzięczna za kontakt!

3. Przywołanie
Tak, tak, przecież już wiecie. ;) Jest super. Pies biegnie rozpędzony, wiatr w uszach i krótkie "Toffi!" i szybciutko zawraca pędząc tak jak wcześniej. Siada i czeka na smakołyk. O to mi właśnie chodziło :D Pisałam też, że moim marzeniem są spacery bez smyczy no i udało się. Co do odwołania od psów, to jest różnie, można powiedzieć że jakieś 3 na 10 przypadków się nie odwoła i będzie się chciał przywitać. Tak się dzieje tylko na "naszych" terenach spacerowych, które Toffi traktuje jako swoje i sprawdza kto przyszedł... W parku ignoruje psy.

4. Więcej aktywności
Wyszło idealnie, starałam się zapewnić rudzielcowi atrakcje na świeżym powietrzu mimo panujących upałów, czyli standardowo: długie spacery tylko rano i wieczorem. Najwięcej było oczywiście WODY. Woda wieczorem, woda rano, pływanie w basenie, w kałuży, w rzece i w jeziorze. Wstawanie o 5 rano i bieganie z psem... Cudowne! :D Jedno z lepszych wspomnień z wakacji, nigdy nie należałam dla których późne wstawanie i leżenie w łóżku najlepiej do popołudnia sprawiało radość. Im wcześniej tym lepiej!



W sierpniu razem z Toffim przebywaliśmy u babci, nie obyło się bez dokarmiania słodkiego pieseczka, dlatego z 14,2kg na początku sierpnia pod koniec zostało mi grube leniwie rozpuszczone zwierzątko ważące 15.7kg... Sylwetka przy wysokości w kłebie ponad 47cm prezentuje się na chwilę obecną tak:
Wiem, trzymam w domu spaniela giganta. Nie powinien mieć więcej niż 41cm :P 
Przesłodko gardząca wszystkim mina spanieluszka uchwycona dzięki Natalii Wajszczak :) 
Internet właśnie zostaje zawalony setkami postów których sens sprowadza się do: "końca wakacji", "końca wolnego" koniec tego i tamtego... Szczerze mówiąc ja tak nie uważam, te wakacje dały mi do zrozumienia jak bardzo cudownego mam psa, z którym tylko muszę znaleźć wspólny język. Także oficjalnie mogę powiedzieć, ze te wakacje to początek naszej nowej, lepszej współpracy :)
P.S dzisiaj nagrałam resztę materiałów do wakacyjnego filmiku! Będzie w środę (albo później) ;) 

12 komentarzy:

  1. Ogólnie super i gratulacje :) ale Toffi nie ma 47cm w kłębie. Kasper ma 41, nie różnią się aż 6cm. Chyba, że liczyłaś z głową wtedy to normalnie, bo spaniele w kłębie mają teoretycznie do 41cm (praktycznie do 43), ale nie z głową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej nie ma ponad 47 :P Roxi ma 52, porównaj.

      Usuń
    2. Wysokość psa się mierzy w kłębie a nie na głowie. :D Zmierzyłam go przed chwilą jeszcze raz, i faktycznie, 47 cm nie ma, jest to jakieś 46.7cm jak bym chciała najdokładniej zmierzyć, niestety sierść przeszkadza. Czy to takie ważne ile jaki pies ma w kłębie? :P

      Usuń
    3. Wiem gdzie mierzy się wysokość w kłębie ;) Sęk w tym, że coś źle mierzysz :P Kasper ma 40/41cm, a między nimi nie ma 6/7cm różnicy. Weź na logikę, zobacz na linijce ile to dokładnie 6cm i zauważ, że to po prostu nie możliwe. Na początku też wychodziło mi u Kasa 45. Ważne, nie ważne, ale jak podajesz coś źle (zresztą to nie twoja wina) to cię poprawiam na podstawie tego co wiem, przecież to nie jest wredne, a mam wrażenie, że tak to odbierasz :P

      Usuń
    4. Nie, nie odbieram tego tak ;) Może się pomyliłam, ale inaczej nie potrafię go zmierzyć :D

      Usuń
  2. Gratuluję wam wszystkich sukcesow! :) ja też czuje jak by wakacje się dopiero zaczynały, a tu jutro, 1 września. Bardzo ładne zdjęcia! Mam nadzieje, ze w przyszłe wakacje, nam uda się spotkać! :)
    Zapraszamy na nowy post! :)

    Pozdrawiamy
    Laura&Shira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! W te wakacje niestety się nie udało spotkać, ale w następne czekamy na jakiś wspólny spacer :D

      Usuń
  3. Super, gratulacje, że dobrze wam idzie. :-) Spacer bez smyczy to naprawdę duży sukces. :-D Ile bym dała żeby Kevin za każdym razem kiedy widzi psa przynajmniej nie piszczał i szczekał jakby go cieli. :-/
    Pozdrawiamy: przygodyramzesa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulację! Coraz świetniej Wam idzie! :) Ja też mogłabym to nazwać dopiero początkiem, bo dlatego, że wzięłam się za nas wiem jaka super jest praca z psem, wystarczy tylko dużo cierpliwości. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje! Uwielbiam czytać twojego bloga :-) Ja zapraszam na mojego: http://spanielowaci.blogspot.com/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluje sukcesów, tych małych i dużych :)
    | thindogs.wordpress.com |

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulujemy postępów! Postawiamy pusia-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń