sobota, 7 listopada 2015

Listopadowa codzienność

Od dłuższego czasu czuję potrzebę napisania czegoś na blogu, w końcu posiadanie bloga zobowiązuje do tego żeby od czasu do czasu coś tu skrobnąć, jednak ostatnio miałam tak mało czasu i równocześnie trochę chorowałam, że w naszym życiu prawie nic się nie działo. Ciągle miałam w głowie "no napisz coś, napisz! Wszyscy piszą tylko tutaj taka cisza", ale z drugiej strony nie lubię pisać o niczym.
Ostatnio na spacerze spotkała nas dosyć zabawna sytuacja, otóż jakiś rok temu kiedy wychodziłam z Toffim spotkaliśmy panią z małym, czarnym kundlem. Ja, znając wtedy zachowanie rudego, stwierdziłam że lepiej będzie zawrócić zachowując bezpieczną odległość, więc zaczęłam się wycofywać, żeby nie dopuścić do spiny między psami. I słyszę za plecami "Halo, halo! Pani spuści tego spanielka, pobawią się!" Troszkę się zmieszałam, uśmiechnęłam i z powrotem zaczęłam iść w przeciwną stronę. :D Miła pani nas dogoniła, czułam że zaraz będzie dym, ostrzegłam ja że może być nieprzyjemnie, ale Tof się przywitał  z tamtym, więc go spuściłam ze smyczy. Zanim zdążyłam się zorientował że ten pies ma w pysku wielkiego kabanosa zobaczyłam, że Toffi do niego podbiega i dosłownie odgryza połowę :P Ups. Pani się zaśmiała i rzuciła swojemu piłeczkę, jak się możecie domyślić rudy był szybszy, zabrał piłkę, i zaczęła się gonitwa, Tof za nic nie chciał oddać piłki... W końcu dostałam od tej kobiety kabanosa dla jej psa i zrobiliśmy z psem wymianę. Akcja oddawania piłki trwała jakieś 15 minut. No i dochodzimy do punktu kulminacyjnego... Przedwczoraj spotkałam ich na spacerze, widząc tą kobietę przypomniał mi się ten dzień, miałam uśmiech na ustach, ale byłam pewna że ona tego nie pamięta! Jednak ona stwierdziła że pamięta Toffiego jak zabierał kabanosa jej psu i przy okazji ma coś dla nas.

Ja kompletnie się zdziwiłam, szkoda, ze nie widzieliście wyrazu mojej twarzy kiedy podała mi tą samą (chyba) piłeczkę! :D Miała być dla Toffiego, ale stwierdziłam że ma już wystarczająco piłeczek (tak, dlatego zabiera innym psom). Tak czy inaczej, nieźle się uśmiałam potem w domu.
Co tu się dzieje?
 Wczoraj dowiedziałam się o 30-dniowym wyzwaniu na listopad i mimo, ze spóźniliśmy się 6 dni, to postanowiłam wziąć w tym udział. Ogólnie pomysł jest świetny, idealny jak dla mnie na nudne, listopadowe dni najgorszej możliwej pory roku. :P Dzisiaj będziemy ćwiczyć KIC. Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać aż zaczniemy ćwiczyć, mam nadzieje, że uda mi się nauczyć psa kicać. :D
Poza wyzwaniem, ćwiczymy sobie stare sztuczki, komendy... Widzę poprawę w skupieniu przy rozmaitych bodźcach, dwa tygodnie temu przyjechała do nas Wiktoria i Dżeki, więc mieliśmy dodatkowe rozproszenie przy ćwiczeniach.







 Za 6 dni bardzo ważna rocznica dla nas, czekajcie na post :)


7 komentarzy:

  1. Czekamy z niecierpliwością na kolejny post!
    Pozdrawiamy K&A www.spanielowaci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, tak znam to - chcesz o czymś napisać, ale za bardzo nie wiesz o czym, bo nic w tym czasie za ciekawego się nie stało.
    W wyzwaniu udział też bierzemy + jeszcze w wyzwaniu spacerowym, pisałam o nim na blogu. :)

    kundel-reks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zabawna sytuacja :) Powodzenia w realizacji wyzwania listopadowego !

    OdpowiedzUsuń
  4. Śmieszna sytuacja, ale przynajmniej jakiś powód do uśmiechu ;p
    Oo...my też bierzemy udział w tym wyzwaniu. I jestem w pozytywnym szoku, że Astrze się chce, a do tego w jeden dzień załapała o co chodzi w "kicu" z siadu :D Powodzenia!

    Pozdrawiam
    with-astra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Relacja z ostatnich minut- Toffi też załapał o co chodzi w kic! :D I oczywiście gratulujemy Wam :)

      Usuń
  5. Spaniello o zachodzie słońca ah! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja przegapiłam wyzwanie :D No na jakieś inne się załapie xD
    Fakt, bardzo zabawna sytuacja, czasem warto takie coś powspominać :)
    Powodzenia w wyzwaniu !

    OdpowiedzUsuń