wtorek, 23 lutego 2016

Jednak aktywnie

W sobotę wybraliśmy się na spacer z Klaudią, Kasprem, Martą i Holly. Wyprawa bardzo udana, chociaż długa- dla nas to 8 godzin poza domem. Mieszkamy dosyć daleko od siebie, dodatkowo dojazd utrudnia komunikacja miejska: autobusy się spóźniają i jeżdżą dwa razy na godzinę. Na szczęście Toffi dobrze znosi jazdę wszystkimi środkami transportu.
Troszkę obawiałam się, że trasa którą będziemy iść przerośnie rudego pieska, jednak dał sobie radę. Ze smyczy spuszczałam go tylko na chwilę, do zdjęć, więc przywołania nie ocenię, jednak co mnie coraz bardziej martwi to narastający problem szczekania na ludzi. :( Gdyby nie to, i fakt, że nie chciałam żeby się zmęczył bieganiem w kółko, spokojnie mogłabym pozwalać mu biegać luzem. 


Endomondo włączyłam przed lasem, dlatego pokazuje czas i drogę, którą zrobiliśmy w lesie, jednak trzeba doliczyć do tego drogę do domu, na przystanek (zamiast czekać na autobus podeszliśmy kawałek), więc wyszłoby tego więcej. Aplikacja pokazuje nam ponad 12 km, myślę że w rzeczywistości zrobiliśmy około 14. 

Ćwiczę też z Toffim zostawanie w grupie. Jakieś efekty widać, ale nadal sam decyduje, kiedy można wstać i ćwiczenie się zakończyło. ;) 
Najbardziej jednak jestem zadowolona z zabawy. Dużo czasu poświęciliśmy w domu na pokazanie psu, że zabawka jest równie fajna jak smakołyk i poszarpanie się to forma nagrody. Na spacer nic nie zabraliśmy, bo po ćwiczeniach w domu i sukcesie bałam się przenieść wszystko na dwór, żeby pies nie zaczął źle kojarzyć takiej aktywności, ale postanowiliśmy spróbować. I dobrze, że spróbowaliśmy! Toffi nie miał oporów przed chwyceniem miękkiego futerka, chciał się szarpać. 
Wracając do kwestii nagradzania zabawką, zauważyłam, że Tof zupełnie inaczej pracuje za zabawkę niż za smakołyk. Na jedzenie jest bardziej spokojny, wszystko sobie przemyśli, jak zrobić to, jak tamto... Natomiast na zabawkę wszystko robi szybko, jest bardziej nakręcony, ale nie wszystko robi dokładnie, byleby jak najszybciej się pobawić. Ma to swoje plusy i minusy, wolałabym jednak, żeby za każdą nagrodę pracował tak samo.

 W niedzielę zmieniliśmy krajobraz i zamiast lasu odwiedziliśmy centrum Warszawy. Spotkaliśmy się z Oliwią i Lakim. Toffi dobrze dostosowuje się do każdego środowiska, więc w środku miasta nie ma problemu z np. skupieniem się. Zastanawiałam się, czy takie dwa intensywne dni to nie będzie za dużo, także spacer nie trwał długo.



 Stosunki między Toffim a Lakim nigdy nie należały do najprzyjemniejszych, psy ledwo się akceptowały, czasami dochodziło do drobnych spin (Szczególnie kiedy Laki zaczepiał rudego do zabawy lekkim podgryzaniem lub szturchaniem łapą. Tof niestety nie odbiera takich gestów jako zaproszenie do zabawy, wręcz przeciwnie). W niedzielę psy mnie pozytywnie zaskoczyły. Spokojnie się przywitały, później trochę za sobą połaziły, żeby potem zupełnie siebie ignorować.

Oliwia chciała popracować ze swoim psem nad skupieniem, ja natomiast chciałam zrobić trochę sztuczek i elementów obi (teraz aport formalny). Dobrze się wzajemnie uzupełnialiśmy robiąc za rozproszenia. :)

Biedny piesek i szczęśliwy piesek.
Największa duma na koniec- ponownie spaniel chciał się bawić!! Obok innych ludzi, psa, samochodów, pod Pałacem Kultury. <3



 Za zdjęcia dziękuję Klaudii Stefańskiej i Oliwii Gawlik.

10 komentarzy:

  1. Ale wam zazdroszczę takich spanielowych spacerów! :)
    Zabawka zdecydowanie jest używana do pracy bardziej fizycznej niż psychicznej, bo jak sama piszesz pies robi szybko jak najszybciej, byle by się pobawić. My używamy tej formy nagradzania w agility, bo sztuczkowanie kończyło się moim (nie) małym podirytowaniem ;).

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że spędziliście aktywnie czas w mieście. Zazdrościmy Wam takich spacerów w psim towarzystwie. Pozdrawiamy pusia-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj jak ja chciałabym, żeby Bonus się skupiał gdziekolwiek ;)
    No ale fajnie, że masz możliwość spotykania się z innymi psiarzami.

    Pozdrawiamy
    http://bialykrukk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale super, widać że spacer udany! Jednak spacerowanie w towarzystwie jest o wiele ciekawsze :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja Luka jak poczuje chwilę wolności bez smyczy od razu biegnie w najbliższe krzaki, więc o takim skupieniu nie ma mowy :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze podziwiam Twoje zdjęcia , są piękne :) Dużo przeszliście, ja zrobiłam jak na razie max 8 km, a psa mam większego (ale zajmuje nam to trochę mniej czasu) :P Szkoda, że w mojej okolicy nie ma wielu psiarzy, czasem uważam, że Saba ma za mało kontaktów z innymi psami, choć poprzednia właścicielka zaznaczała, że bardziej ceni sobie towarzystwo ludzi, niż czworonogów. Widać, że Tof świetnie bawi się pod Pałacem Kultury ;) Pozazdrościć wycieczki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Laki wygląda na tak szczęśliwego :D I teraz dopiero widzę jaki jest duży w porównaniu do Toffiego. Dzięki za świetny spacer!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze tak niedawno byli tej samej wielkości...spieszmy się kochać szczeniaki, tak szybko dorastają :P

      Usuń
  8. Strrrasznie lubię zabierać moje psy na miejskie spacery - to wspaniała okazja do tego, by naładować je nowymi bodźcami, a do tego poćwiczyć w ekstremlnych rozproszeniach. Zdecydowanie częściej muszę fundować tego rodzaju spacery burkom, zwłaszcza młodzieży intensywnie trenującej - niech się uczy, że zapaszki zapaszkami, ale obidjęsy robić trzeba. ;)

    OdpowiedzUsuń