niedziela, 3 kwietnia 2016

TEST: Naturalnie smakołyki od KrakVet

W domu, w specjalnej "psiej szafce" zawsze mam pełno smakołyków. Toffi to prawdziwy koneser dobrego jedzonka co bardzo mnie cieszy, motywacja na jedzenie to podstawa w pracy z np. klikerem. Dlatego kiedy pod koniec lutego KrakVet ogłosił nabór testerów, niewiele myśląc zgłosiłam się. Nie wiedziałam co będzie w paczce, po cichu liczyłam na jakąś zabawkę, ale widząc tyle pyszności nie zawiodłam się.
Do testów otrzymaliśmy smakołyki KrakVet Natural Snack, 3 sztuki kości prasowanej i paczkę suszonych przysmaków z mięsa wołowego.
KrakVet Natural Snack to przysmak nie zawierający konserwantów, zbóż, wolny od antybiotyków czy ulepszaczy smaku. W składzie znajdziemy prawie 100% mięsa, na dodatek producent zapewnia, że przekąska wspomaga prawidłową pielęgnację dziąseł oraz wspomaga ścieranie kamienia nazębnego. Smakołyki mogą posłużyć jako urozmaicenie diety naszego czworonoga, lub forma nagrody treningowej.
Są zapakowane w ładne, praktyczne opakowanie z zamknięciem strunowym. Duży plus, po wrzuceniu do torby/plecaka mamy pewność, że jedzenie się nie wysypie, a do tego zapach nie wydostaje się z opakowania. Każda paczka ma 80g, a na odwrocie jest informacja, żeby wykorzystać je przed kwietniem 2016.
Mieliśmy okazję sprawdzić smak kurczaka z dorszem, kawałki kurczaka, pierś kaczki i kości z kurczakiem.



1.  Kurczak z dorszem
W składzie jest 52,3% kurczaka i 41,5% dorsza. Toffi uwielbia ryby, więc te smakołyki najbardziej przypadły mu do gustu. Są też moimi faworytami :) Po obecności ryby w składzie można się spodziewać intensywnego, nieprzyjemnego zapachu, jednak w tym przypadku nic takiego nie czuć. Zapach jest delikatny i naturalny. Nie brudzą rąk, są miękkie. Świetnie sprawdzają się jako nagroda podczas treningu, ponieważ pies szybko je zjada. Dodatkowo bez problemu da się je rozwinąć, dzięki czemu są jeszcze mniejsze. W opakowaniu znajduje się 10 sztuk smakołyków. Otrzymaliśmy 2 paczki, więc będziemy się nimi cieszyć troszkę dłużej. 

2. Kawałki kurczaka

W tych przysmakach znajdziemy 96,8% mięsa z kurczaka. W przeciwieństwie do poprzednich, te smakołyki kompletnie nie nadają się na sesje treningowe. Są duże, długie, ciężko jest je podzielić (o ile w ogóle się da). Za to idealnie sprawdzą się w roli przekąski na "wyciszenie psa", ja podawałam je Toffiemu kiedy wychodziłam z domu i miał zostać sam. W moim odczuciu są to przekąski, które najmniej się u nas sprawdziły, Tof jakoś specjalnie za nimi nie szalał. 

3. Paski z piersią kaczki 
Podobnie jak w przysmakach z kawałkami kurczaka, tutaj jest 96,8% mięsa, ale z kaczki. W opakowaniu jest ich dosyć sporo, dlatego nie wiem jak to możliwe, że tak szybko nam się skończyły! ;) Ich zapach jest wyczuwalny jedynie z małej odległości, ale Toffi da się za nie pokroić. Te smakołyki da się łatwo podzielić na mniejsze części. Spróbowałam je wykorzystać przy sesji klikerowej, jednak nawet małe kawałeczki Toffi długo zjada, ponieważ nie są tak miękkie jak te z dorszem. 

4. Kostki owinięte kawałkiem kurczaka
Kości stanowią 55% składu tej przekąski, kurczak 42,8%. Zapach jest prawie niewyczuwalny, kostki są elastyczne, ale trudno je przełamać. Mięso z wierzchu można zdjąć, więc na początek dałam Toffiemu samą kość. Myślałam, że szybko ją pogryzie, jednak zajęło mu to chwilkę. Te smaki traktowałam jako nagrodę przy zrobieniu czegoś super-ekstra przez psa, raczej nie używałabym ich jako zwykłą nagrodę, bo przysmak jest za duży. 


Oprócz składników które wymieniałam pod poszczególnymi zdjęciami opakowań, smakołyki zawierają jeszcze: sorbitol (2%), glicerynę (1,5%), sól (0,2%). Kostki owinięte kurczakiem nie mają gliceryny, a do "zawijasów" z dorszem dodano jeszcze 2% skrobi.

Jeśli chodzi o kości prasowane i suszone przysmaki z mięsa wołowego, to te drugie okazały się dla Toffiego najlepszym smakołykiem! Mają bardzo, bardzo intensywny zapach, dlatego polecam wpakowanie ich w jeszcze jedną siatkę/pudełko, cokolwiek :D Tak jak przysmaki z kawałkiem kurczaka, te wołowe daję Toffiemu kiedy chcę, żeby przez chwilę się czymś zajął lub kiedy zostaje sam w domu. W opakowaniu było 5 kawałków suszonego mięsa, nam został jeszcze jeden.
Co innego wspomniana wyżej kość prasowana, to było zajęcie dla Toffiego na dłuższy czas. Zjadał ją bodajże 5 dni, brudząc i śliniąc dosłownie wszystko dookoła, najbardziej "ucierpiały" przednie łapki, którymi trzymał kosteczkę. Nie spodziewałam się, że potem tak trudno będzie zmyć to z łap... Kość ma kilka wariantów wielkościowych, my dostaliśmy ten najmniejszy (7,5cm) w ilości sztuk 3.

















Podsumowując, przysmaki bardzo nam się spodobały, za niewygórowaną cenę możemy dostać naturalne smakołyki o dobrym składzie. Kiedy te nam się skończą, chętnie zaopatrzę się w kolejne, te, które u nas najbardziej się sprawdziły. Jeśli wy chcielibyście je kupić, znajdziecie je tutaj

Dziękujemy za możliwość przetestowania. 

8 komentarzy:

  1. Dobrze, że Toffi je ;P Nasza Abi to taka wybredna, że szkoda gadać... Dostaliśmy próbki karmy od Husse i panience niezbyt podeszło ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że spanielo jest zadowolone! Mnie urzekły kości owijane kurczakiem :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Dostaliśmy to samo, bo zaoferowano nam współpracę. Również jestem zadowolona.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już kolejny raz widzę te smaczki i znowu pozytywna opinnia.
    Nie wiem jak Wy to robicie, że wyłapujecie te ogłoszenia firm szukających testerów :p
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę, że tyle recenzji wychodzi na temat tego produktu! Jestem zadowolona z opinii innych i wiem, że moim psom będą smakować! Pozdrawiamy

    http://pongomeggi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Hah, mnie też przyszło to recenzować ;) Smaczki są świetne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądają całkiem nieźle. Możliwe, że się skusimy przy okazji na jakieś. Pozdrawiamy pusia-i-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Dostaliśmy te smaki w lutym razem z Dog&Sport,jednak do tej pory leżą i czekają czy zdecyduję się je podać psom.Niepokoi mnie to,że zostały wyprodukowane w Chinach-nie wiadomo co mogli tam wrzucić,bo jednak Chiny mają inne standardy niż Europa,a nawet w Europie można znaleźć syfiaste smaki.

    OdpowiedzUsuń