niedziela, 29 maja 2016

Majowe warsztaty sztuczkowe

Dwa tygodnie temu wybraliśmy się na Pola Mokotowskie na trening sztuczek. Po kwietniowej chorobie Toffiego perspektywa ćwiczenia z psem w gronie świetnych ludzi zapowiadała się bardzo obiecująco, jednak życie szybko zweryfikowało nieco moje nastawienie do tego typu wydarzeń. :P Wrzucenie rudego na "głęboką wodę" po miesiącu nicnierobienia było z mojej strony trochę nierozważne i zaowocowało, delikatnie mówiąc, kiepskim zachowaniem Toffiego na warsztatach.
Porówując z treningiem z lutego, ten pod względem organizacyjnym był dużo lepszy, chociażby dzięki ustalonej licznie uczestników. Z moich obserwacji wynikło, że i tak niektóre osoby z listy nie przyszły, niektóre przyszły bez zapisów i było nas więcej niż 10. Zanim przeszliśmy do ćwiczenia, usiedliśmy na trawie i chwilę rozmawialiśmy. W tym czasie podeszły do nas dwie dziewczyny obsypując nas próbkami żelków. :D Tof wyczuł w tym jakieś zagrożenie i nie dał się pogłaskać jednej z nich, potem powarkiwał na inne psy, generalnie przez cały czas był mocno pobudzony przez co podgryzał mi ręce. Pod koniec chcieliśmy zrobić grupową fotkę samym psom, niestety Toffi zapomniał co oznacza "zostań".
Były też dobre momenty, Tofcio świetnie robił wszystkie sztuczki, nie rozpraszał się! Udało mu się zapozować do zdjęcia z najsłodszym z możliwych wyrazem twarzy. :D Był pilnym uczniem i szybko łapał nowe umiejętności, pracowaliśmy nad dostawianiem i "pac". Chcieliśmy też spróbować krzyżowania łapek ale bez porządnie wypracowanego targetowania nie ma sensu się za to brać. Oglądaliśmy też pokaz sztuczkowy Natalii i Ginny, miło się na to patrzyło. Ginka swoimi umiejętnościami zainspirowała mnie do nauczenia paru sztuczek Toffiego, przynajmniej tych, które nie wymagają skakania.
Trening pokazał mi, nad czym musze popracować z moim psem i jak szybko jego zachowanie potrafi ulec zmianie. Nie będę rozpamiętywać tego co nam nie wyszło, i mimo, że na pewien czas odpuścimy sobie grupowe ćwiczenia, to nie przestajemy ćwiczyć- głównie nad opanowaniem emocji.

 Wszystkie zdjęcia są autorstwa Pauliny Lewickiej.

3 komentarze:

  1. Ominęły mnie żelki. Chlip chlip

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego warszawa jest tak daleko...? Zazdroszczę tych możliwości bo dużo rzeczy odbywa się w Wawie a 4 godz. autem, którego co najmniej przez rok mieć nie będę ciężko, ale może kiedyś się uda :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale Toffi jest śliczny! :)
    W sumie ciężko mu się dziwić po takiej przerwie, takie spotkanie mogło być dla niego za dużym stresem, aczkolwiek z tego co opisujesz poradził sobie całkiem dobrze, także gratulacje!

    H&F
    http://jaimojaspanielka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń